• Wpisów: 308
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 22:08
  • Licznik odwiedzin: 51 348 / 1982 dni
 
sigyn
 
Sigyn: Żyję. Chyba.
Ostatnie dni były naprawdę ciężkie. Dieta i ćwiczenia to były ostatnie rzeczy, o których myślałam. Były za to łzy, wspomnienia, hektolitry alkoholu i wagony wypalonych fajek. Na pogrzebie było ciężko, na dodatek ksiądz walną takie kazanie, że miałam ochotę albo mu przydzwonić w twarz albo wyjść z kaplicy i nie wracać. Sądziłam, że potem będzie lepiej, że jakoś to sobie wszystko poukładam. Nie, jest gorzej. Mam wrażenie, że to wszystko jest nieprawdą. Jakąś bolesną abstrakcją. Często widujemy się w swoim gronie, bo gdy jesteśmy razem, to lepiej się czujemy. A ja ciągle mam wrażenie, ż Ona gdzieś jest. Co prawda nie tu i teraz z nami, ale gdzieś, no nie wiem, w domu, z innymi znajomymi, że dziś nie mogła się z nami spotkać, ale spokojnie, za tydzień widzimy się wszyscy razem. Nie ograniam, że Jej nie ma, że się z Nią więcej nie zobaczymy. Już nic  nie będzie takie samo.

Przez ostatnie dni czułam się naprawdę źle. Miałam problemy ze snem, rano nie miałam najmniejszej ochoty wstawać z łóżka, gdy siedziałam w domu to kursowałam między kanapą w salonie a laptopem w pokoju, i tak co pięć minut, bo nic mnie nie interesowało. Jadłam albo bardzo mało, albo bardzo dużo. Z nerwów chyba nabawiłam się czegoś z żołądkiem, bo przy spożywaniu czegoś więcej od wody zaczynał mnie boleć brzuch. Nie ćwiczyłam, bo nie widziałam sensu. Gdy już jadłam, miałam napady, pochłaniałam wszystko. Szkoda mówić o alkoholu, bo piłam praktycznie codziennie. Czy to drink, czy butelka wina, czy whisky. Co miałam pod ręką. W ciągu jednego wieczora potrafiłam wypalić paczkę fajek. Nie przynosiło to ulgi.
Ale teraz? Teraz nie jest lepiej, ale postaram się ogarnąć. Dosyć tego. Muszę być silna. Chociaż nadal czuję, że to całe moje dietowanie to jeden wielki bezsens. Dużo osiągnęłam i szkoda to stracić. Wrócę do ćwiczeń, zdrowego żarcia, pisania bilansów. Tak chyba będzie dobrze.

Nie możesz dodać komentarza.

 
  •  
     
    Ciężko wam wszystkim jest i będzie, zawsze Ona będzie w waszych sercach bo jesteście zgraną grupą. Ale z czasem przyzwyczaicie się do Jej nieobecności. Bądź silna ty i twoi znajomi.