• Wpisów: 308
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 22:08
  • Licznik odwiedzin: 50 652 / 1925 dni
 
sigyn
 
Sigyn: Niech wszystko chuj strzeli, po prostu. Już nic nie jest ważne.
Wczoraj poszłam do przyjaciółki, bo napisała, że nasi dwaj koledzy chcą się spotkać i porozmawiać. Nie chciała mi mówić o czym, zbywa mnie, że dowiem się, jak przyjadą. Byłam przeszczęśliwa, bo zdałam egzamin, zadowolona, że wreszcie mam ferie. M. i E. przyjechali. M. oświadczył mi, że nasza koleżanka miała wypadek i nie przeżyła. Przez dwaścieścia minut nie mogłam się uspokoić, A. musiała mi dać coś na uspokojenie. M., chłopak naszej zmarłej koleżanki, chciał mnie przytulić i pocieszyć, ale nie pozwoliłam się dotknąć, bo wiedziałam, że wtedy rozkleję się na dobre, że wpadnę w histerię.
Całą noc spędziliśmy na piciu. Całą, do godziny szóstej rano. Towarzyszył nam ojciec A., pełen zrozumienia dla sytuacji. Piliśmy, rozmawialiśmy i żartowaliśmy, bo inaczej nie mogliśmy reagować. Po prostu przestało to do nas docierać. I tylko w nocy, na śniegu, stanęliśmy z M. i E. razem, w trójkę, mocno się trzymając.
Niedawno wróciłam do domu.
Dopóki byliśmy razem, było dobrze. Nie zadręczaliśmy się. Teraz jest źle. Gorzej będzie, jak rodzice wyjdą z domu. Boję się zostać sama. Cały czas myślę o niej. Po prostu... Po pierwszych łzach, po tym, jak leki zaczęły działać... Ja w to nie wierzę tak do końca. Nikt z nas w to nie wierzy.
Boję się pogrzebu. Wtedy tak naprawdę to dotrze do nas.
A jeszcze niedawno siedzieliśmy w tym samym pokoju, w którym wczoraj płakaliśmy, wszyscy. WSZYSCY. Snuliśmy plany na wakacje. Jeszcze dwa dni temu przeglądałam wspólne zdjęcia z Sylwestra.
Nic nie pomaga, siedzę i słucham muzyki i nie ledwo hamuje płacz. Te wszystkie kawałki, które mi się kojarzą z dobrymi chwilami. Gdy staliśmy w lesie, piliśmy tanie wino i śpiewaliśmy, tańczyliśmy... To już nigdy nie będzie brzmieć tak samo. Nic nie będzie już takie same.

Wszystko jeden chuj. Nic nie ma sensu i długo go mieć nie będzie. Może nie powinnam tego pisać, ale teraz jestem sama, nie mam z kim porozmawiać, nie mam gdzie wyrzucić z siebie tego, co mnie dusi, skręca mi wnętrzności. Nieważne, nic nie jest już kurwa ważne.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego